Prus Lalka, Tom 2 rozdział 1

PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA I wyjechał!. Pan Stanisław Wokulski, wielki organizator spółki do handlu przewozowego, wielki naczelnik firmy, która ma w obrocie ze cztery miliony rubli rocznie, wyjechał do Paryża jak pierwszy lepszy pocztylion do Miłosny. Jednego dnia mówił (do mnie samego), że nie wie, kiedy pojedzie, a na
tłumaczenie angielski drugi dzień - szast. prast. i już go nie ma. Zjadł elegancki obiadek u jaśnie wielmożnych państwa Łęckich, wypił kawę, wykłuł zęby i - jazda. Naturalnie.
Pan Wokulski nie jest przecie lichym subiektem, który musi żebrać u pryncypała o urlop raz na kilka lat. Pan Wokulski jest kapitalistą, ma ze sześćdziesiąt tysięcy rubli rocznie, żyje za pan brat z hrabiami i książętami, pojedynkuje się z baronami i wyjeżdża, kiedy chce. A wy, moi płatni oficjaliści, kłopoczcie się o interesa. Przecie za to macie pensje i dywidendy. I to jest kupiec?. To jest błazeństwo, mówię, nie kupiectwo!. No, można wyjechać nawet do Paryża i nawet po wariacku, ale nie w takich czasach. Tu, panie, kongres berliński nawarzył piwa - tu, panie, Anglia, panie, za Cypr, Austria za Bośnię. Włochy krzyczą wniebogłosy: "Dajcie nam Triest, bo będzie źle!." Tu już słyszę, panie w Bośni krew leje się potokami i (byle żniwa skończyć) wojna buchnie przed zimą jak amen w pacierzu. A on tymczasem daje nura do Paryża!. Cyt!.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 1 tłumaczenie angielski fragment 20

2008-11-07 18:28:35