Szydło w worku - Anton Czechow

Wszystko, co chciał, robił ten Chochriukow. Szelma był, cwaniak, wszyscy poprzednicy trzymali jego stronę, a przyjechał Posudin — i Chochriukow poszedł do
tłumacz przysięgły warszawa diabła, jakby go nie było. Tak, bracie. Posudina nie można przekupić, nie! Daj mu choć sto, choć tysiąc, a nie weźmie grzechu na sumienie. Nigdy.Bogu dzięki, że mnie choć z tej strony zrozumiano.
— pomyślał Posudin. — To dobrze. — Oświecony pan. — ciągnął dalej woźnica — i nie dumny. Nasi przyjechali do niego ze skargą, to on z nimi jakby z panami: wszystkim rękę podał — „Proszę siadać!”— Gorący taki, prędki. Słowa porządnie nie wymówi, a tylko — frt, frt! Żeby ci to zwyczajnie chodził albo jak — a tu ani, ani — tylko wciąż galop, galop! Nasi nie zdążyli mu nawet jeszcze nic powiedzieć, a on już: — „Konie!”— i wprost tutaj. Przyjechał i wszystko zrobił. ani grosza nie wziął. Daleko lepszy od poprzedniego. Rozumie się, i poprzedni był dobry. Okazały taki, znaczący: głośniej od niego nikt w całej guberni nie krzyczał. Jak dokąd przyjedzie, to o całe dziesięć wiorst z daleka słychać; ale co do spraw zewnętrznych albo wewnętrznych, to nowy jest zręczniejszy. Rozumu nowy ma daleko więcej.
Szydło w worku - Anton Czechow tłumacz przysięgły warszawa fragment 40

2009-08-06 21:48:07