W pustyni i w puszczy, rozdział 23, str. 4 |
150
Kali spełnił rozkaz i w mgnieniu oka znalazł się na krawędzi skał.
Rozejrzawszy się dobrze na wszystkie strony, zsunął się po grubej
łodydze lianu i oświadczył, że dymu nie ma, ale jest nyama. Łatwo
się było domyśleć, że mówi nie o pentarkach, lecz o grubszej jakiejś
zwierzynie; ukazawszy bowiem strzelbę Stasia przyłożył następnie
palce do głowy na znak, że jest to zwierzyna rogata.
Staś wdrapał się z kolei na górę i wychyliwszy ostrożnie głowę
ponad krawędź, począł patrzeć przed siebie. Nic nie zasłaniało mu
widoku w dal, gdyż dawna, wysoka dżungla była spalona, a nowa,
która puściła się już ze reklama sms sczerniałej ziemi, miała zaledwie kilka cali wysokości. Jak okiem sięgnąć, widać było rzadko rosnące wielkie drzewa z osmalonymi przez ogień pniami. Pod cieniem jednego z nich pasło się stadko antylop gnu16, podobnych z kształtów ciała do koni, a z głów do bawołów. Słońce, przedzierając się przez liście baobabu, rzucało drgające świetliste plamy na ich brunatne grzbiety. Było ich dziewięć sztuk. Odległość wynosiła nie więcej jak sto kroków, ale wiatr wiał od zwierząt ku wąwozowi, pasły się więc 15 Ficus sycomorus. 16 Antilope gnu. 151 spokojnie, nie podejrzewając niebezpieczeństwa. Staś, chcąc zaopatrzyć karawanę w mięso, strzelił do najbliżej stojącej sztuki, która runęła jak piorunem rażona na ziemię. Reszta stada pierzchła, a wraz z nią i wielki bawół, którego nie dostrzegli poprzednio, gdyż leżał ukryty za kamieniem. Chłopiec, nie z potrzeby, ale przez żyłkę myśliwską, upatrzywszy chwilę, w której zwierz zwrócił się nieco bokiem, posłał i za nim kulę. Bawół zachwiał się silnie po strzale, pociągnął zadem, ale pobiegł dalej i nim Staś zdążył zmienić naboje, znikł w nierównościach gruntu. Zanim dym się rozwiał, Kali siedział już na antylopie i rozcinał jej brzuch nożem Gebhra. Staś podszedł ku niemu chcąc się bliżej zwierzęciu przypatrzyć – i wielkie było jego zdziwienie, gdy po chwili młody Murzyn podał mu zakrwawionymi rękoma dymiącą jeszcze wątrobę antylopy. – Dlaczego mi to dajesz? – zapytał. – Msuri, msuri! Bwana kubwa jeść zaraz. W pustyni i w puszczy, rozdział 23, str. 4 fragment 20 |
| 2008-10-20 11:01:37 |
Inne artykuły :
- Tłumaczenia on line
- Podpis elektroniczny zus
- W pustyni i w puszczy, rozdział 15, str. 3
- W pustyni i w puszczy, rozdział 40, str. 4
- Regulacja drzwi służbowych
- Prus Lalka, Tom 2 rozdział 20
- PAN TADEUSZ, EPILOG
- Słowacki, Beniowski
- Mickiewicz, Dziady, Część III
- Śmierć urzędnika
- Wycena nieruchomości