W pustyni i w puszczy, rozdział 23, str. 4

– Zjedzże sam! – odpowiedział Staś, oburzony propozycją.
Kali nie dał sobie tego dwa razy powtarzać, lecz natychmiast
począł rwać zębami wątrobę i łykać z chciwością surowe kawały, a
widząc, że Staś patrzy na niego z obrzydzeniem, nie przestawał
między jednym a drugim łykiem powtarzać: „Msuri! msuri!”
Zjadł w ten sposób przeszło pół wątroby, po czym zabrał się do
oprawienia antylopy. Czynił to nadzwyczaj szybko i umiejętnie, tak że niebawem. skóra była zdjęta i udziec oddzielony od grzbietu. Wówczas Staś, zdziwiony nieco, że Saba nie znalazł się przy tej robocie, gwizdnął na niego, by zaprosić go na walną ucztę z przednich części zwierzęcia. Lecz Saba nie pojawił się wcale, natomiast schylony nad antylopą Kali podniósł głowę i rzekł: – Wielki pies polecieć za bawołem. – Widziałeś? – zapytał Staś.
– Kali widzieć. To rzekłszy założył na głowę polędwicę antylopy, a dwa udźce na ramiona i ruszył do wąwozu. Staś gwizdnął jeszcze kilka razy i czekał, ale widząc, że czyni to na próżno, poszedł za nim. W wąwozie Mea zajęta już było ścinaniem cierni na zeribę, Nel zaś skubiąc swymi małymi paluszkami ostatnią pentarkę zapytała: – Czy to na Sabę gwizdałeś? on poleciał za wami. 152 – Poleciał za bawołem, którego postrzeliłem, i jestem bardzo niespokojny – odpowiedział Staś. – To są zwierzęta ogromnie zawzięte, a tak silne, że lew nawet boi się na nie napadać. Z Sabą może być źle, jeśli rozpocznie walkę z takim przeciwnikiem. Usłyszawszy to, Nel zaniepokoiła się bardzo i oświadczyła, że nie pójdzie spać, póki Saba nie wróci. Staś widząc jej zmartwienie zły był na siebie, że nie zataił przed nią niebezpieczeństwa, i począł ją pocieszać. – Poszedłbym za nimi ze strzelbą – mówił – ale muszą już być bardzo daleko, a wkrótce zapadnie noc i ślady staną się niewidzialne. Bawół jest mocno strzelony i mam nadzieję, że padnie. W każdym razie osłabi go utrata krwi i jeśli nawet rzuci się na Sabę, to Saba potrafi uciec. Tak! Wróci może dopiero w nocy, ale wróci na pewno.
W pustyni i w puszczy, rozdział 23, str. 4 fragment 40

2008-10-20 11:01:37