W pustyni i w puszczy, rozdział 9, str 3 |
„Sudańczycy i Beduini – myślał – gdy zbudzą się i spostrzegą, że
mnie nie ma, wypadną razem z jaskini, ale wówczas dwoma strzałami
powalę dwóch pierwszych, a zanim drudzy nadbiegną, tłumacz hiszpański strzelba znów będzie nabita. Zostanie Chamis, ale z tym łatwo dam sobie rady.” Tu wyobraził sobie cztery trupy leżące we krwi i jednakże strach i zgroza chwyciły go za pierś. Zamordować czterech ludzi! Wprawdzie są to łotry, ale w każdym razie to rzecz przerażająca. Przypomniał sobie, jak raz w Port-Saidzie zobaczył robotnika-fellacha zabitego przez korbę parowej pogłębiarki i jakie straszne wrażenie zrobił na nim ten drgający w czerwonej kałuży szczątek ludzki. I wzdrygnął się na samo wspomnienie. A teraz trzeba by czterech!. I grzech, i okropność!. Nie, nie! tego nigdy nie potrafi uczynić. Począł się bić z myślami. Dla siebie by tego nie zrobił – tak! Ale tu chodzi o Nel, chodzi o jej obronę, ocalenie i o jej życie, bo przecież ona tego wszystkiego nie wytrzyma i umrze z pewnością albo w drodze, albo wśród dzikich i rozbestwionych hord derwiszów. Co znaczy krew takich nędzników wobec życia Nel i czy w podobnym położeniu wolno się wahać? – Dla Nel! Dla Nel! Lecz nagle przez głowę Stasia przeleciała jak wicher myśl, od której włosy zjeżyły mu się na głowie. Co będzie, jeśli który z tych zbójów przyłoży Nel nóż do piersi i zapowie, że ją zamorduje, jeśli on – Staś – nie podda się i nie zwróci im strzelby. Wówczas co? – Wówczas – odpowiedział sobie chłopak – poddam się natychmiast. I w poczuciu swej niemocy rzucił się znów bezwładnie na wojłok. Księżyc zaglądał już tylko z ukosa przez otwór jaskini i zrobiło się w niej ciemniej. Arabowie chrapali ciągle. Staś przeleżał czas jakiś, po czym nowa myśl poczęła mu świtać w głowie. A gdyby, wysunąwszy się z bronią i ukrywszy wśród skał, nie zabijał ludzi, ale powystrzelał wielbłądy? Szkoda i żal niewinnych zwierząt – to prawda, cóż jednak robić! Ludzie zabijają przecie zwierzęta nie tylko dla ocalenia życia, lecz na rosół i pieczeń. Otóż pewną jest rzeczą, że gdyby zdołał zabić cztery, a tym bardziej pięć wielbłądów, to dalsza podróż byłaby niemożliwa. W pustyni i w puszczy, rozdział 9, str 3 tłumacz hiszpański fragment 40 |
| 2008-10-14 18:10:58 |
Inne artykuły :
- Certyfikaty energetyczne zmienią niewiele
- W pustyni i w puszczy, rozdział 21, str. 4
- W pustyni i w puszczy, rozdział 23, str. 3
- W pustyni i w puszczy, rozdział 26, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 30, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 40, str. 4
- W pustyni i w puszczy, zakończenie, str. 7
- POSTRZEGANIE KOLORÓW
- Sklepy cynamonowe,sierpień,3
- Prus Lalka, Tom 1 rozdział 4
- Krasicki, Pijaństwo
- Marketing Targów
- Obcokrajowcy na rynku najmu
- W pościgu za pieniądzem