W pustyni i w puszczy, zakończenie, str. 7

327 Młodzi państwo Tarkowscy pozostali aż do śmierci pana Rawlisona w Anglii, a w rok później wyruszyli w długą podróż. Ponieważ przyrzekli sobie odwiedzić te miejsca, w których spędzili najmłodsze lata, a potem błąkali się niegdyś jako dzieci, podążyli więc przede wszystkim do Egiptu. Państwo Mahdiego i Abdullahiego dawno już runęło, a po jego upadku „nastąpiła”, jak
tłumaczenia ustne mówił kapitan Glen, Anglia. Z Kairu zbudowano do Chartumu kolej. Oczyszczono sudy, czyli rozlewiska nilowe, tak że młoda para mogła dotrzeć wygodnym parowcem nie tylko do Faszody, ale aż do wielkiego jeziora Wiktoria-Nianza. Z miasta Florence, leżącego nad brzegiem tegoż jeziora, udali się koleją do Mombassa. Kapitan Glen i doktor Clary przenieśli się już byli do Natalu, ale żył w Mambassa pod troskliwą opieką miejscowych władz angielskich King.
Olbrzym poznał natychmiast dawnych swych państwa i szczególniej Nel witał tak radosnym trąbieniem, że aż pobliskie drzewa mangrowiowe trzęsły się jak od wiatru. Poznał również starego Sabę, który przeżył niemal dwukrotnie zwykłe psie lata i choć trochę już niewidomy, towarzyszył Stasiowi i Nel wszędzie.
Staś dowiedział się na miejscu, że Kali cieszy się dobrym
zdrowiem, że włada, pod protektoratem angielskim, całą krainy na
południe od Jeziora Rudolfa i że sprowadził misjonarzy, którzy
szerzą wśród dzikich miejsowych szczepów chrześcijaństwo.
W pustyni i w puszczy, zakończenie, str. 7 tłumaczenia ustne fragment 20

2008-10-27 10:45:44